RSS
 

30 najciekawszych Cover Photo!

26 kwi

Timeline dla firm dostarcza niezwykle dużo możliwości w komunikacji wizualnej marki. Jednym z jego najważniejszych elementów jest Cover Photo, które w większości przypadków traktowane jest przez brand managerów jako idealne miejsce, by wywołać określone emocje u swoich fanów.

Ja przeszukałem kilkadziesiąt polskich i amerykańskich profili dla firm, po to by wybrać 30 najlepszych kreacji. Większość z nich cechuje oryginalność i czystość przekazu.  Sami zobaczcie i oceńcie, które według Was są najciekawsze. Miłego oglądania…

 

 


 

AR – rzeczywistość, która zmieni jutro.

23 kwi

foto: http://technologie.gazeta.pl/internet/51,104530,8285080.html?i=0

Kilka dni temu Google zaprezentował swój nowatorski projekt interaktywnych okularów, które łączą rzeczywistość wirtualną z realną. I choć firma nie jest pierwszą, która eksperymentuje z  okularami Augmented Reality (AR) , to niewątpliwie ma szanse stać się liderem w tej dziedzinie, ze względu na kompatybilność okularów z systemem Android. Projekt jest na razie w fazie testów, ale już w tym roku okulary mogą pojawić się w sprzedaży. Ich przewidywana cena to ok. $300. Dzięki Google, AR wkracza  w nowy etap rozwoju, a jej szerokie stosowanie w komunikacji staje się bardziej „realne”, niż kiedykolwiek wcześniej.  

Jak będzie wyglądał świat z Augmented Reality?

Już od kilku lat na całym świecie, marketerzy wdrażają kampanie wykorzystujące AR. Ta technologia od samego początku wzbudza wiele pozytywnych emocji i z całą pewnością nie można jej odmówić oryginalności. Jej mocną stroną jest połączenie elementu zaskoczenia z zaangażowaniem, przez co użytkownik czuje się pozytywnie onieśmielony. Rozszerzona rzeczywistość może sprawić, że nasze codzienne wybory, będą bardziej angażujące i ciekawsze. Zanim podejmiemy jakąś decyzję, bądź zainteresujemy się nową ideą, będziemy mogli poznać ją głębiej.

Od czasu udostępnienia pierwszych markerów AR, rozszerzona rzeczywistość zrobiła ogromny krok naprzód. Jest już gotowa, by przenieść się z „laboratoriów” do naszych domów, smartfonów, sklepów, gazet, samochodów, teatrów, scen muzycznych i wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Wyobraźmy sobie, że tuż za rogiem czai się świat, w którym czekają na nas interaktywne i angażujące billboardy, opakowania produktów wyposażone w multimedialne projekcje, wystawy sklepów, w których przymierzymy marynarkę, okulary lub zegarek. Świat, w którym książki i gazety zostaną wzbogacone o elementy interaktywne, a lekcje w szkole sprawią, że nasze dzieci nie będą mogły się ich doczekać. To świat pełen cyfrowych treści, które przeniosą interakcję użytkownika z marką na inny poziom relacji.

Ten filmik pokazuje tylko część tego, co opisałem powyżej:

Z punktu widzenia marketera, możliwości korzystania z AR stwarzają ogromną szansę. Szansę na jeszcze większe zaangażowanie użytkownika w produkt, usługę, ideę, bądź styl życia.  Komunikacja i promocja, która wykroczy poza znane schematy spowoduje, że marketer będzie musiał odnaleźć się w całkiem nowym świecie kreacji, a umiejętne wykorzystanie tej technologii, umożliwi firmom konkurencyjną przewagę na rynku.

Co musi się stać, by AR zagościła na stałe w naszym życiu?

Jak to zwykle bywa z zakorzenianiem się technologii w społeczeństwie, AR potrzebuje dwóch czynników, które spowodują, że będziemy z niej korzystać na co dzień. Z jednej strony potrzebna jest masa krytyczna użytkowników, którzy przełamią swoje obawy i potraktują tą technologię jako codzienną aktywność (podobnie jak to miało miejsce z wykorzystaniem internetu w telefonie). Z drugiej strony, marketerzy muszą przekonać biznes do realizowania odważnych i kreatywnych kampanii wykorzystujących AR.  Jest to więc prosta zależność biznesu i jego otoczenia, która stworzy niszę. Kto pierwszy ją zagospodaruje, ten wyprzedzi konkurencję o kilka ruchów.

Największym wyzwaniem według mnie, będzie udostępnienie społeczeństwu dwóch połączonych ze sobą technologii: AR i Hologramu. Poniższy filmik obrazuje, jak może to wyglądać w praktyce. Sami zobaczcie:

Jak się przygotować do czekających nas zmian?

Dla niektórych z nas, perspektywa świata otoczonego z każdej strony technologią wydaje się nieco przerażająca. Czując nadciągającą dominację treści elektronicznych i niezmierzoną ilość nowych technik, rozwiązań, do których trzeba będzie się przyzwyczaić, stajemy się bardziej powściągliwi i sceptyczni. Jednak nie musi tak być! Technologia służy człowiekowi od dawna i jeśli jest bezużyteczna i skomplikowana, szybko zapominamy o niej, ale jeśli jest atrakcyjna i  intuicyjna to równie szybko stajemy się jej użytkownikami, a nawet fanami. Dlatego nie powinniśmy bać się nowinek technologicznych, bo to one sprawiają, że codzienne, rutynowe czynności mogą stać się przyjemne i ciekawe.

Poniżej kilka innowacyjnych kampanii, wartych poznania. Kciuki w górę, jeśli się Wam podobają! :)

Jedna z najbardziej pozytywnych kampanii AR jaką widziałem, to kampania przygotowana dla National Geographic:

Alstom Event

Starbucks Cup Magic

Event at Gitex 2010 Riyadh

Jeśli znacie jakieś inne, ciekawe wykorzystanie AR, wrzućcie do komentarza..

 

Facebook w Twojej firmie – szkolenia indywidualne!

20 kwi

Informacja prasowa

Agencja Follow me, wprowadza na rynek unikalną ofertę szkoleń z zakresu komunikacji na Facebooku oraz w social media. Oferta została opracowana w sposób zapewniający, zarówno dostarczenie wiedzy z zakresu ogólnych zagadnień związanych z promocją na Facebooku, jak również z uwzględnieniem  indywidualnych potrzeb klienta, w szczególności dostosowania do jego profilu działalności i oczekiwań. Dodatkowym atutem jest wygodna forma szkoleń – w siedzibie firmy, bezpośrednio u klienta.

 

Na polskim rynku dostępna jest bardzo bogata oferta szkoleń związanych z social media, bądź samym Facebookiem. I choć wybór jest duży, to większość z tych ofert ma jedną cechę wspólną:  masowość! Oznacza to, że szkolenia mają za każdym razem charakter ogólny, a uczestniczenie w nich, uzależnione jest od wyznaczonego wcześniej terminu i miejsca.

Taka forma szkoleń nie jest do końca efektywna, dlatego Agencja Follow me, zdecydowała się na wprowadzenie oferty szkoleń zamkniętych i przygotowywanych indywidualnie pod potrzeby klienta, czyli zgodnie z Jego profilem branżowym! Z punktu widzenia szkolonego, łatwiej jest przyswoić wiedzę w oparciu o przykłady z interesującej go  branży, niż wzorować się na ogólnych informacjach. Dodatkowym atutem jest możliwość prowadzenia szkolenia nawet dla jednej osoby, bez konieczności dojazdu do odległego miasta. Dzięki temu, zwiększa się efektywność i atrakcyjność szkolenia.

Szkolenia rozpoczną się od 24 kwietnia b.r. i będą skierowane do osób zajmujących się marketingiem lub PR w firmie, bądź instytucji publicznej. Terminy i koszty dojazdu ustalane będą indywidualnie, według potrzeb obu stron.

                                                                                             Zapraszamy!

Wszystkich zainteresowanych szkoleniami prosimy o kontakt pod nr. tel. 500 145 400 lub e-mail: hello@follow-me.co

SZCZEGÓŁY SZKOLENIA ZNAJDUJĄ SIĘ TUTAJ

 

 

 

 

Jak zadbać o swój wizerunek w sieci?

12 mar

foto: http://libn.com/youngislandJakiś czas temu, udzielałem krótkiego wywiadu w Radio Czwórka na temat internetowego wizerunku kandydatów do pracy. Audycja miała na celu zwrócenie uwagi na zarządzanie swoim wizerunkiem w sieci, osobom poszukującym pracy. Do tej pory temat wydawał mi się na tyle oczywisty, że nie warto było go roztrząsać. Jednak po audycji, zdałem sobie sprawę, że nie wszyscy kandydaci przywiązują do tej sprawy wystarczającą wagę. . Zdumiało mnie, kiedy serfując po społecznościach, napotykałem na „nieatrakcyjne” informacje (najczęściej zdjęcia) oraz otwarte profile osób, które wysyłają do nas swoje CV. Postanowiłem więc zaprezentować, w jaki sposób należy traktować wybrane narzędzia social media, by stworzyć prawdziwy i ciekawy obraz siebie w oczach pracodawcy.

Przystępując do procesu poszukiwania pracy przygotowujemy CV, list motywacyjny i wysyłamy go do konkretnych osób/firm. Tymczasem,   często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że pracodawca  oprócz otrzymanych dokumentów wykorzystuje również inne źródła mogące dostarczyć informacji o nas jak:   Google, Facebook, Goldenline, LinkedIn itp. Jak więc zapanować nad swoim wizerunkiem, by był taki jak chcemy?

Dwie skrajności, których należy unikać.

1. Nadmierna przesada – czyli publikowanie wszystkiego, co tylko nam przyjdzie na myśl. Często zasypujemy nasze profile codziennymi czynnościami, które tak naprawdę nie obchodzą nikogo ( np. przed chwilą wstałem, umyłem zęby, idę do pracy, etc..),  publikujemy co godzinę (spamujemy) lub cały czas przechwalamy się sobą. Nadmierna przesada idzie w parze również z bezmyślnością. Mam tu na myśli przede wszystkim bezmyślne dzielenie się informacjami intymnymi, niesmacznymi i wulgarnymi, publikowanie i udostępnianie treści, które ośmieszają innych. To na co zatem z pewnością warto zwrócić uwagę to zarządzanie treścią.  Większość serwisów społecznościowych daje selektywną możliwość dzielenia się treścią z naszymi znajomymi, fanami, rodziną lub kolegami z pracy. Dlaczego więc z nich nie skorzystać? Zarządzanie dystrybucją swojej treści w internecie to podstawowy element naszego wizerunku.

Przykładowo, największy serwis społecznościowy Facebook, posiada tzw. „Listy”, do których dopisujemy osoby z danej grupy, np. jeśli interesujemy się sportami ekstremalnymi, stwórzmy listę „extreme” i wpiszmy tam znajomych, których te treści mogą interesować. Jeśli posiadamy znajomych, z którymi łączą nas bliskie relacje i często spędzamy z nimi wolny czas, dodajmy ich do listy: „bliscy znajomi”, jeśli pracujemy w banku i interesujemy się ekonomią, stwórzmy listę „praca”, w której będziemy mogli zamieszczać interesujące newsy i informacje z branży. Są też takie treści, które oczywiście warto publikować publicznie, jednak udostępnianie informacji np. o fajnym przepisie kulinarnym osobom, które nie potrafią gotować, to raczej kiepski pomysł. Kategoryzowanie znajomych eliminuje chaos, który zazwyczaj działa na naszą niekorzyść. Tym z Was, którzy nie do końca wiedzą jak to zrobić, polecam ciekawy artykuł na AntyWeb opisujący przyjazną aplikację, pomocną   w zarządzaniu treścią na Facebooku.

Korzystając  z Google +, mamy do dyspozycji kręgi, które tworzymy w bardzo intuicyjny sposób – przeciągając ludzi do konkretnych miejsc w serwisie (tytułowych kręgów). Możemy też posiadać tego samego znajomego w w kilku kręgach
(bardzo podobna funkcjonalność do Facebooka, który notabene poszedł w tej kwestii w ślady G+).
Te funkcjonalności ułatwiają budowanie wizerunku  jako osoby, która dba o swój wizerunek we własnym o social graph czyli w ekosystemie więzi z różnymi ludźmi, których kojarzymy, znamy, znaliśmy kiedyś, z którymi pracujmy,  itp

2. Brak aktywności

 Druga skrajność, to bierność. Na szczęście w ostatnim czasie Polacy są coraz bardziej otwarci i odważni w komunikacji w wirtualnym świecie  Minęły już czasy, gdy na forach, blogach, portalach społecznościowych udzielali się nieliczni. Należy pamiętać, że brak aktywności w sieci (udział w dyskusjach, opinie etc) powoduje, że jesteśmy niewidoczni…niewidoczni również dla naszego potencjalnego pracodawcy. Takim działaniem odbieramy pracodawcy szansę na lepsze poznanie nas i naszego zdania w różnych tematach, co  może stawiać nas w lepszej (lub gorszej) sytuacji na tle naszych konkurentów.   Tak więc,czynne i mądre udzielanie się jest niezbędne.
Udzielajmy się jednak z głową. Pisanie komentarzy typu: do bani, co za chłam, mój 5-letni syn zrobiłby to lepiej, jest bezwartościowe i działa na naszą niekorzyść. Komentarz musi mieć swoją wartość, musi coś wnosić do dyskusji. Zanim napiszemy pierwsze zdanie, pomyślmy, co chcemy przekazać, jakich argumentów użyć, lub co możemy dać innym np. link, infografikę etc.. Pamiętajmy, że aktywność w sieci jest ważna, ale ważniejsze od niej jest kontent, który dostarczamy.

Podziel Siebie na części

Chcąc dostarczyć pracodawcy wartościowych informacji o sobie, należy dopasować kontent do konkretnych kanałów. Poniżej w skrócie zaprezentuję najważniejsze miejsca w sieci, w których powinniśmy mieć swój profil
i odpowiednio nim zarządzać.

Facebook – najpopularniejszy obecnie serwis społecznościowy, którego w zasadzie nie trzeba przedstawiać. Pracodawcy bardzo chętnie  wykorzystują Facebooka do pozyskiwania informacji o potencjalnych pracownikach  - kim jesteśmy, jakie mamy zainteresowania etc.   Jest to idealny kanał do prowadzenia dyskusji o naszym  hobby, rozrywce, kulturze, bądź  komentowania bieżących wydarzeń. Facebook to właśnie jedno z tych miejsc, w którym powinniśmy dbać o nasz wizerunek, nie mniej nie można zapominać o byciu sobą  w prezentowanych treściach.. Ważny jest również język, jakim się posługujemy – jeśli będziemy używać języka potocznego, zwięzłego , aniżeli branżowego,  patetycznego, rozbudowanego,  nasz pracodawca odniesie wrażenie, że  jesteśmy pewni siebie i nie ukrywamy swojej ludzkiej twarzy.

LinkedIn to podstawowy serwis związany z życiem zawodowym. To tutaj swoje „wędki” zarzucają headhunterzy i łowcy talentów. LI jest profesjonalnym portalem i w taki właśnie sposób należy go traktować. Warto więc zadbać o dobre, wartościowe wypełnienie swojego profilu. Zamieszczenie na nim informacji,  na temat edukacji, doświadczenia zawodowego,  w tym odbytych staży, kursów, zainteresowań zarówno zawodowych, jak i poza zawodowych. Dobrze widziane jest również udzielanie się w grupach tematycznych. Często właśnie tam HR-owcy szukają potencjalnych kandydatów do pracy w danej branży.. LinkedIn to jest idealne miejsce do rozmów o biznesie i jego otoczeniu, dostarczające wartościowego kontentu dla różnorodnych branż.

Golden Line to polski odpowiednik LinkedIn, ale dostarczający treści zróżnicowane, nie tylko zawodowe. Można tu spotkać grupy czysto branżowe, ale i te nie związane z nimi, takie jak np. turystyka, podróże. Dlatego oprócz brania udziału w dyskusjach branżowych  (które są mocno zalecane), dobrze jest również porozmawiać z ludźmi interesującymi się tymi samymi sprawami co my, takimi jak np. muzyka, kino, podróże. Dzięki temu nasz pracodawca otrzyma sygnał, że nasze życie prywatne jest bogate i nie zamykamy się w swoich 4 ścianach. Według mnie GL to najbardziej dyskusyjny serwis zawodowo-lifestylowy w Polsce, dlatego warto prowadzić w nim profil.

Blog to najlepsze narzędzie, do którego chciałbym namówić. Prowadzenie go może wywrzeć olbrzymie wrażenie na przyszłym pracodawcy. Standardem jest posiadanie profili na różnych portalach społecznościowych, natomiast blog jest narzędziem, które buduje nasz autorytet i wpływa na nasz  wizerunek jako osoby posiadającej ciekawą wiedzę na dany temat. Jeśli kochasz to co robisz, lub jesteś nowy w branży i chciałbyś rozwijać się dostarczając wiedzę ze swojej dziedziny życia, to blog jest właśnie dla Ciebie. Nie musisz tworzyć serwisu newsowego, wystarczy, że będziesz publikował swoje teksty systematycznie i na ciekawe tematy. Twój pracodawca doceni fakt, że angażujesz się w swoją pracę po godzinach i chcesz być na bieżąco. To dodatkowa wartość, którą warto posiadać. Oczywiście blog nie koniecznie musi być związany z pracą. Jeśli uwielbiasz sport i interesujesz się tym w wolnej chwili – pisz o tym. To również sprawi dobre wrażenie. Budując bloga należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań, m.in.: o czym chcemy pisać, dla kogo, jak często i z jakiej platformy skorzystamy? Dwie najlepiej rozpoznawalne platformy to Worpress.com i Blogger.com. Każdy z nich daje sporo możliwości. Wybór odpowiedniego, zależy jednak od tego, czy np. chcemy szybko zacząć pisać i przy okazji łatwo zarabiać na reklamach (blogger) czy chcemy zbudować profesjonalną platformę blogową, która daje bardzo dużo możliwość konfiguracji (WordPress).

Więcej o tym, jak stworzyć własną markę w sieci i zadbać o swój wizerunek w oczach pracodawcy, znajdziecie w audycji Radia Czwórki (z góry przepraszam za słabą jakość nagrania).
Zapraszam również do bezpośredniego kontaktu.

 

About Self PR in Radio Czwórka

 

 

It is all about engagement – Edge Rank i jego wartość.

24 lut

źródło: e-strategyblog.com

Ponad rok temu, Brian Solis opublikował książkę „Engage”, w której główny nacisk położył na zaangażowanie, jako najważniejszy czynnik nowoczesnego mix marketingu. Stwierdził w niej, że kiedy już zaangażujesz swoich klientów i zbudujesz autorytatywną sieć, to zwiększysz swoją rozpoznawalność, znaczenie, wpływ i rentowność. It’s time to Engage!

Od kiedy internet zaczął wyprzedzać inne media, stąpając telewizji po piętach, stało się jasne, że polem walki o klienta przyszłości będzie właśnie zaangażowanie. Ten niedoceniany do niedawna element marketingu, stał się dziś wyznacznikiem wszelkich jego działań. Apogeum zaangażowania przypadło na rozkwit Facebooka, który zaproponował nowy sposób wzmocnienia relacji na linii klient – marka. Udało  się to dzięki stworzeniu systemu, który daje ogromne  możliwości angażowania oraz wartościowania idei, poprzez dzielenie się i wzywanie do działania.

Do niedawna zaangażowanie było postrzegane bardziej jako inicjatywa zewnętrzna marki, która świadomie brała udział w działaniach np. CSR-owych, budując wizerunek odpowiedzialnej organizacji. To sprawiało, że klient identyfikował się z wartościami reprezentowanymi przez daną markę, chociażby kupując jej produkty. Tym razem chodzi o coś innego. Przyglądając się baczniej temu, czym jest dzisiaj zaangażowanie w markę, można stwierdzić, że bliżej jest jej do rozrywki, edukacji, emocjonalnej integracji, bądź zwykłego uczestnictwa. A ponieważ nie jest to łatwe zadanie – zresztą nigdy nie było -  firmy muszą sprostać rosnącym wymaganiom klientów/fanów, po to, by nie zostać pominięte w procesie kupna-sprzedaży.

Bitwa o „lubię to”

Jednym z takich wymagań jest Facebookowy Edge Rank, czyli algorytm, który decyduje o pozycji publikowanych wpisów na ścianach użytkownika. I tutaj przychodzi mi na myśl inne znaczenia słowa engagement, mianowicie: bitwa! Firmy prowadzące komunikację przez Facebooka codziennie toczą bitwę o widoczność. Zwykły post już nie wystarczy, fani oczekują czegoś więcej, czegoś co przykuje ich uwagę w przepływającej fali informacji. Jeśli zaangażowanie (ER) jest na niskim poziomie, firmy szukają innego wyjścia by zostać dostrzeżonym. Korzystają np. .z reklamy typu sponsored story, aplikacji, bądź wsparcia ATL. Czym w takim razie jest słynny algorytm Facebooka i jak trzeba go postrzegać?

Wartość składowa Edge Rank

Edge Rank to inaczej okno do świata naszych fanów, które pozwala zajrzeć do nas wszystkim, którzy nas lubią. Im szerzej otwarte, tym więcej  fanów nas widzi. Ta metafora pozwala zrozumieć jak istotny jest ten algorytm i dlaczego należy go brać pod uwagę przy konstruowaniu strategii treści. ER złożony jest z trzech elementów: Affinity (intensywność interakcji), Weight (waga aktywności) oraz Time Decay (świeżość). Tutaj znajdziecie szersze wyjaśnienie tych elementów, a poniżej zapis ER w czystej postaci:

źródło: indrashishghosh.com

Inaczej mówiąc, jeśli publikujemy posty w porach największej aktywności naszych fanów (do tego potrzebny jest monitoring),  dostarczając jednocześnie atrakcyjnego kontentu, który zmotywuje ich do lubienia, komentowania, dzielenia się, bądź publikowania na naszej tablicy, wzmacniamy tym samym szansę na większy Edge Rank. Takie działania  sprawią, że nasza aktywność będzie częściej widoczna na tablicach, bądź w tickerze naszych fanów. Według mnie, najistotniejszą wartością jest waga aktywności (Weight), a więc to, co z naszym postem robią fani. Przyjęło się, że cztery polubienia mają wagę jednego komentarza, a dwa komentarze ważą tyle co jedno udostępnienie.

 

… i jeszcze coś, o czym warto wiedzieć.

Social Fresh jakiś czas temu opublikował 5 „przykazań” dotyczących publikowania postów na swoim fan page’u. Oto i one:

  1. Standardowy post publikowany przez fan page, dociera do ok. 17% naszych fanów, stąd warto rozszerzyć jego zasięg, publikując go o różnych porach. Należy jednak uważać, by nie spamować fanów, bo łatwo mogą się od nas odwrócić.
  2. Post publikowany na Facebooku żyje średnio 3 godziny. Warto zatem badać częstotliwość postów, by zrozumieć, kiedy jest najlepsza pora na aktywność.
  3. Jak już wcześniej wspomniałem, komentowanie jest cztery razy wartościowsze niż jeden like, nie mniej nie znaczy to oczywiście, że like nie jest wartościowy!
  4. Facebook monitoruje każdą naszą interakcję. Każde kliknięcie, polubienie, komentowanie, dzielenie się bądź publikowanie buduje intensywność interakcji (affinity), czyli zależność między nami a stroną, bądź znajomym. Dzięki temu, roboty Facebooka traktują stronę marki (bądź naszego znajomego) wyżej co powoduje, że częściej zobaczymy na swojej ścianie jego aktywność.
  5. GraphRank jest częścią Edge Rank. Open Graph, który został zaprezentowany na konferencji f8 jest zarządzany przez GraphRank będący podzbiorem ER. Marki, które chcą budować dopasowane do indywidualnych potrzeb aplikacje, wykorzystujące open graph, muszą brać pod uwagę ten algorytm, który notabene jest bardzo podobny do Edge Rank.

 

Końcowym efektem naszej „bitwy” z Edge Rank jest suma wszystkich interakcji w danym czasie. Zsumowana wartość zaangażowania jest analizowana przez Facebooka raz w tygodniu i zapisana w postaci formuły:  „liczba osób, które o tym mówią”. Dlatego, kiedy oceniamy fan page, powinniśmy zwracać uwagę nie na ilość fanów (choć i ona jest bardzo ważna) ale na to co jest pod spodem. Jeśli fan page posiada 100 tys. fanów, a „rozmawia o nim” 100 fanów  (0,01%), to jak to powiedział na konferencji Social Media Standard 2012  Yuri Drabent –  It’s bulshiet!

 

 

 

 
Strona 1 z 3123